Wirtualne Muzea Małopolski – upowszechnianie i promocja

Ćwiczenia_WMM

W kolejnej części studium przypadku Wirtualnych Muzeów Małopolski, opisujemy na czym polega różnica między udostępnianiem a upowszechnianiem treści cyfrowych i dlaczego tak ważne jest by w projektach digitalizacyjnych nie zaniedbywać żadnego z tych elementów.

Autorem opracowania jest Łukasz Maźnica, a jego całość dostępna jest pod adresem: http://ekultura.org/wp-content/uploads/2017/04/raport-wirtualne-muzea___wmm.pdf.

Upowszechnianie i promocja, czyli co gdy portal jest już skończony

Zakończenie prac technologicznych nad Wirtualnymi Muzeami Małopolski nie oznaczało końca projektu. Ostatnim elementem działań realizowanych z dotacji uzyskanej na stworzenie repozytorium, było rozpropagowanie portalu i osiągnięcie celów, dla którego „Wirtualne” zostały powołane, tj. promocja małopolskich muzeów i upowszechnienie cyfrowych zbiorów wśród użytkowników internetu. Tu także zespół WMM spotkał się z wyzwaniami, które należało pokonać.

Pierwszym z nich był fakt, że w ramach środków unijnych nie było możliwości finansowania działań promocyjnych, mimo że w sposób oczywisty stanowią one istotny warunek sukcesu dla przedsięwzięć internetowych.

Alicja Sułkowska-Kądziołka: Trochę zagadkowo trzeba powiedzieć, że ten portal nie miał w ogóle promocji. Miał jedynie moduł upowszechniania i to upowszechnianie było wpisane w przetarg dotyczący stworzenia samego repozytorium. Wynikało to oczywiście z faktu, że działania promocyjne nie mogą być finansowane ze środków unijnych, czyli pieniądze na promocję powinny pochodzić z budżetu naszej instytucji albo ze środków UMWM. Instytucja Zarządzająca [mowa o instytucji zarządzającej dotacją unijną – przyp. autora] wychodzi z założenia, że oni dają środki finansowe na realizację zadania, a my – już we własnym zakresie – powinniśmy mieć taki potencjał, żeby to zadanie wypromować.

Ostatecznie, firma MobileMS (w ramach zobowiązań z umowy przetargowej) przeprowadziła szeroką kampanię internetową, której efektem było kilka tysięcy osób, śledzących Wirtualne Muzea Małopolski w mediach społecznościowych oraz 400 000 internautów, którzy skorzystali repozytorium w początkowym okresie jego funkcjonowania (mowa tu o pierwszym kwartale po uruchomieniu WMM). To imponujące wyniki, kiedy weźmie się pod uwagę, że znaczna część kampanii promocyjnej odbywała się jeszcze przed premierą repozytorium, co było następstwem opóźnień projektowych i rygorystycznego harmonogramu.

Kolejnym wyzwaniem było duże zróżnicowanie grupy docelowej, jaka została określona w ramach projektu. Planując Wirtualne Muzea Małopolski przyjęto, że portal będzie adresowany aż do dwunastu grup docelowych (co oznaczało m.in., że podczas prowadzenia działań upowszechnieniowych posługiwano się dwunastoma hasłami reklamowymi). Tak duża liczba adresatów repozytorium była związana z publicznym finansowaniem działań projektowych. Planując przyszłe działania uznano, że nikt nie powinien być wykluczony z odbioru treści prezentowanych na łamach WMM. Dziś zespół „Wirtualnych” wskazuje, że – niezależnie od finansowania – projekt powinien mieć węziej określoną grupę docelową. Kiedy adresatów jest zbyt wielu, przestaje być jasne dla kogo zaprojektowane zostało dane rozwiązanie. Rośnie też ryzyko, że – na skutek sprzecznych komunikatów – żadna z faktycznych grup docelowych nie poczuje się zaproszona do korzystania z portalu.

Kinga Kołodziejska: Powstaje pytanie, czy portale finansowane ze źródeł publicznych powinny być dla każdego odbiorcy. Kiedyś tak nam się wydawało. Przyjęliśmy, że nasz portal nie może być wykluczający. Teraz myślę jednak, że – tworząc podobne rozwiązania – trzeba się dokładnie zastanowić, dla kogo to robimy. Czy nasz portal będzie dla historyków sztuki, czy dla archeologów, a może dla wakacyjnych pasjonatów lub takich, którzy cztery razy w tygodniu są w muzeum. Trzeba się na coś zdecydować i na tej bazie zbudować założenia portalu i przekaz, który będzie wokół niego formułowany. Jeśli np. chcemy dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, to trzeba się skoncentrować na luźnych ścieżkach dostępu, zrobić mniej zaawansowaną stronę. (..) Warto też określać etapy zawansowania i w jasny sposób budować czytelność strony. Jeśli coś jest dedykowane szkołom, trzeba mówić wprost „dla szkół”. Tu często lepsze jest upraszczanie, a nie sięganie po oryginalne pomysły. Jeśli tworzymy coś dla rodziców i dzieci, to nie ma sensu nazywać tego elementu „odkryj świat przygód”, ale napisać np. „rodzicie z dziećmi”. Ludzie chcą szybko znaleźć treści, które ich interesują. Jeśli dostatecznie szybko nie znajdą tego, czego szukają, to po prostu opuszczą portal i pójdą szukać dalej.

Dziś MIK stara się podtrzymywać działania ukierunkowane na upowszechnianie efektów prac digitalizacyjnych. W tym celu prowadzony jest blog, gdzie regularnie ukazują się wpisy, odnoszące się do zasobów znajdujących się w „Wirtualnych”. Oprócz tego w WMM umieszczono szereg elementów, które mają „oswajać” zasoby udostępnione w repozytorium. Mowa tu o takich elementach, jak m.in.:

  • „interpretacje” – w tej części portalu użytkownik znajdzie tematy, które zinterpretowane zostały przez specjalnie zaproszonych autorów ze świata nauki, kultury, czy sztuki; pozwala to zobaczyć wybrane eksponaty w nowych kontekstach i poznać relacje między nimi;
  • „ćwiczenia” – to zbiór zadań i przewodników filmowych, pozwalających poznawać eksponaty poprzez zabawę lub ponowne ich wykorzystanie;
  • „gra” – ta część portalu adresowana jest przede wszystkim do najmłodszych odbiorców; wykorzystując zasady grywalizacji są oni zachęcani po poznawania portalu i znajdujących się w nim obiektów;
  • „Małopolska w 100 obiektach” – to krótkie dźwiękowe opowieści, które mają swój początek w stu eksponatach, które wybrano ze względu na ich związek z regionem.
Ćwiczenia_WMM

Źródło: Podstrona z ćwiczeniami adresowanymi do młodych odbiorców WMM http://muzea.malopolska.pl/cwiczenia

 

 

 

 

 

 

 

W chwili obecnej upowszechnianie jest jednym z głównych wyzwań, jakie stoi przed zespołem Regionalnej Pracowni Digitalizacji.

Alicja Sułkowska-Kądziołka: Po zakończeniu projektu finansowanego ze środków unijnych, zostaliśmy sami z działaniami promocyjnymi. Na tamtym etapie, w naszym zespole nie było nikogo, kto byłby przewidziany do tych działań. Ostatecznie spadło to na zespół redakcyjny portalu. Staramy się raczej tworzyć merytoryczne treści i poprzez nie się promować. Obecnie nie wydajemy ani złotówki np. na działania w mediach społecznościowych, a mimo tego mamy spory krąg odbiorców. Nie chcemy i nigdy nie chcieliśmy konkurować naszymi treściami np. z portalami rozrywkowymi. Bardziej nam zależy, żeby odbiorca był wierny i czytał, to co prezentujemy.

 

Kinga Kołodziejska: Promocja to jest dla nas duże wyzwanie. Chcielibyśmy sprawić, żeby nasze treści częściej trafiały pod strzechy, szczególnie do szkół czy do bibliotek lokalnych. To jest nasze zadanie na przyszłość. Portal możemy przebudować i rozwinąć. Na to zawsze znajdą się środki. Większą trudnością jest dotrzeć do ludzi i pokazać im, że istniejemy, że prezentujemy ciekawe, atrakcyjne i przydatne treści. Często jest tak, że pokazujemy ludziom portal, a oni mówią, że nie wiedzieli, że coś takiego istniej i że chętnie wykorzystają to w różnych swoich działaniach lub po prostu z ciekawości. Tylko tu znowu wracamy do początku, bo skąd oni mają się o nas dowiadywać… Nie mamy ani złotówki na promocję, dlatego staramy się angażować w szereg działań oddolnych i w ten sposób pozyskiwać odbiorców.