Trove – surfując przez australijskie dziedzictwo

slider_ekultura_biblioteka austr
Zdjęcie: Chris Phutully   Licencja: CC BY 2.0

 

Australijskiej Bibliotece Narodowej udało się dokonać rzeczy imponującej. Nie tylko zbudowała ogromną bazę ze zdigitalizowanymi zbiorami cyfrowego dziedzictwa, ale opracowała również swoją wyszukiwarkę, która w łatwy sposób umożliwia przeszukiwanie zbiorów. Ponadto zaangażowała użytkowników w zwiększanie dostępności zasobów i zbudowała dużą społeczność zgromadzoną wokół dziedzictwa kulturowego Australii.

Osiągnięcia biblioteki dobrze obrazują statystyki udostępniane na stronie głównej. Liczba wyszukań sięga ok 40000 na godzinę, dziennie nanoszonych jest ok 155 000 korekt w zdigitalizowanych gazetach, tygodniowo zostaje otagowanych ok. 17000 obiektów i dodawanych jest ok 1600 komentarzy miesięcznie (dane z 5 sierpnia 2015;).

Niewiarygodna jest także liczba zbiorów zgromadzonych w bazie. Obecnie Biblioteka chwali się, że posiada 436 402 797 obiektów. Baza ta obejmuje książki, grafiki, ilustracje, gazety, magazyny, mapy (dokładne wyszczególnienie poniżej). i cały czas jest rozbudowywana.

Ta ogromna liczba zasobów pochodzi z ponad 1000 australijskich bibliotek, muzeów, archiwów i innych instytucji kulturalnych, edukacyjnych i rządowych. Trove jest więc przepastną kolekcją kolekcji.

Obszar Liczba materiałów
Materiały naukowe (Czasopisma, dzienniki, raporty)   137,665,440
Książki   19,791,522
Mapy   612,358
Pamiętniki, listy, archiwa   575,329
Kolekcje   72,927
Muzyka, dźwięki, video   3,702,320
Gazety   174,855,058
Ludzie i organizacje   1,005,556
Zdjęcia, fotografie, obiekty   8,134,628
Zarchiwizowane strony internetowe (1996 – teraz)   89,841,611
Razem   436,256,749

 

Jednak zgromadzenie zdigitalizowanych zbiorów, to dopiero pierwszy krok na drodze udostępniania ich szerokiemu gronu użytkowników. Kolejnym jest danie im narzędzia, które umożliwi w skuteczny sposób przeszukiwanie tego bogactwa materiałów. Dlatego Biblioteka zdecydowała się zbudować, w odpowiedzi na to wyzwanie, własną wyszukiwarkę pod nazwą Trove.

Trove pozwala na przeszukiwanie wszystkich materiałów (książki, muzykę, gazety itd.) instytucji udostępniających swoje kolekcje. Wystarczy wejść na stronę trove.nla.gov.au, żeby mieć dostęp do zdigitalizowanych zasobów australijskiego dziedzictwa kulturowego.

Prace na Trove trwały ponad trzy lata, a Jan Fullerton, dyrektor generalna Narodowej Biblioteki Australii, w dniu premiery serwisu z dumą oświadczyła:

“Trove został zaprojektowany dla wszystkich australijczyków. To doskonałe narzędzie dla analityków, pisarzy, historyków-amatorów, naukowców, studentów, ale też dla każdego kto chciałby się dowiedzieć czegoś nt. Australii i jej mieszkańców. Teraz wystarczy jedna wyszukiwarka, żeby mieć dostęp do największej australijskiej kolekcji zbiorów cyfrowych na świecie”.

Po wpisaniu przez nas hasła w wyszukiwarce biblioteki otrzymujemy wyniki podzielone ze względu na rodzaj materiałów (książki, ilustracje, zdjęcia, pisma naukowe, gazety itd.). Następnie możemy filtrować wyniki w zależności od tego, jakim rodzajem materiałów jesteśmy zainteresowani. Tutaj jednak pojawia się “zgrzyt”, bo czasem trzeba się “przeklikiwać” przez kilka podstron, żeby się dowiedzieć, że dany obiekt jest dostępny online tylko dla zalogowanych użytkowników serwisu Gale (inny system do przeszukiwania i udostępniania zbiorów używany przez wiele australijskich bibliotek). Jest to częstszy przypadek, gdy szukamy wybranego przez nas hasła wśród wszystkich zgromadzonych materiałów. Dużo lepiej wygląda sytuacja gdy przeszukujemy konkretne zbiory np. gazety, w poszukiwaniu konkretnych informacji (np. nazwiska. miejsca itp.). Przykładowo wpisując w wyszukiwarce hasło Polska, możemy przeczytać wzmiankę z 1831 roku w gazecie The Sydney Gazette and New South Wales Advertiser o powstaniu listopadowym.powstaniu listopadowym. Interesujące nas zasoby można zapisać w formacie pdf, jpg, txt.

Powstała więc ogromna baza zasobów i wyszukiwarka, która pozwala w sprawny sposób się po niej poruszać i odnajdywać ciekawe materiały (część z nich można też zakupić, jeżeli potrzebna nam jest lepsza jakość plików). W zasadzie można by było już uznać to za duży sukces i czkać aż użytkownicy wezmą “sprawy” w swoje ręce. To jest już jednak myślenie archaiczne, a o takie na pewno nie można oskarżyć Biblioteki Narodowej Australii.

W ramach przygotowania serwisu brano pod uwagę również potrzeby użytkowników. Według diagnozy Biblioteki Narodowej Australii internauta nie chce być już tylko pasywnym odbiorcom informacji, ale chce również być częścią społeczności, która może mieć swój wkład w serwis i uczestniczyć w jego rozbudowie. Odpowiedzią na te potrzeby było danie użytkownikom możliwości tagowania (ułatwiające później przeszukiwanie zbiorów), komentowania (dzielenie się swoją wiedzą), organizowania zgromadzonych zasobów (tworzenie własnych list zasobów), a także dzielenie się nimi z innymi.

W przypadku zdigitalizowanych gazet internautom dano również narzędzie umożliwiające poprawianie artykułów udostępnianych w formie tekstowej. Gazety zostały zdigitalizowane, a następnie zamienione na formę tekstową przy użyciu technologii OCR. Niestety jest to technologia zawodna, gdy mamy do czynienia ze starymi gazetami. Muzeum jednak potraktowało błędy, powstałe przy przetwarzaniu obrazów cyfrowych na formę tekstową, jako możliwość do zaangażowania szerokiego grona internautów.

Dla najbardziej zaangażowanych użytkowników, którzy lubią wchodzić w interakcję z pozostałymi członkami społeczności, zostało również utworzone forum dyskusyjne.

Na tym nie kończą się możliwości korzystania ze zdigitalizowanego dziedzictwa Australii ponieważ biblioteka udostępnia również swoje API, które daje dostęp do metadanych o obiektach oraz do treści zdigitalizowanych gazet. API jest zbiorem zasad za pomocą których różne programy mogą w łatwy sposób komunikować się ze sobą, w tym przypadku z bazą muzeum i “wyciągać” z niej, w prosty sposób, interesujące nas dane. Dzięki API, w oparciu o zgromadzone w cyfrze zbiory, można budować nowe aplikacje, strony internetowe, wizualizacje. W ramach różnych inicjatyw powstały już pierwsze próby wykorzystania cyfrowego dziedzictwa, którym poświęcimy więcej uwagi w następnym artykule.

Przykład udostępniania cyfrowego dziedzictwa przez Narodową Bibliotekę Australii jest naprawdę imponujący. Liczby mocno tutaj działają na wyobraźnię. I to zarówno te pokazujące liczbę zdigitalizowanych i udostępnionych zbiorów, jak i te pokazujące liczbę wyszukań na godzinę, wprowadzonych poprawek i tagów. Biblioteka zrobiła wiele, żeby zbudować społeczność oraz uwolnić potencjał swoich zbiorów.