Selfie – jak muzea oszukują przeznaczenie

fot. Bartosz Cygan, Jacek Złoczowski, Pracownia fotograficzna MNK; źródło: tvpinfo.pl

Światowe muzea przyjmą różne strategie odpowiedzi na globalną już modę wykonywania selfie na tle dzieł sztuki. Te z nich, które sceptyczne są wobec opisywanego trendu szukają sprytnych sposobów by – jak mówi polskie przysłowie – „wilk był syty i owca cała”. Do niedawna wzorem w tym zakresie było amsterdamskie Muzeum Van Gogha. W grudniu 2015 roku jeszcze bardziej pomysłowe okazało się Muzeum Prado. Co wymyśliły obie te instytucje? O tym w dzisiejszym wpisie.

 

Selfie z muzeum – dylemat

O tym, że selfie z rozmachem wdziera się do światowych muzeów pisaliśmy szeroko w jednej z naszych analiz („Selfie z muzeum”). Analizowaliśmy tam reakcje tej grupy instytucji na dylemat, który można opisać jako położenie między dwoma skrajnościami (pierwszą: włączenie selfie w praktyki muzealne przy jednoczesnym przyciągnięciu nowych, młodych odbiorców i zniechęceniu tradycyjnych odbiorców; drugą: negacja selfie w imię kontemplacyjnego, spokojnego odbioru sztuki i – tym samym – utrudnione działania na rzecz realizowania idei nowoczesnego muzeum). Podzieliliśmy wówczas muzea, na cztery zasadnicze grupy: (1) negujące nową modę (tu m.in. Muzeum Prado); (2) biernie akceptujące to zjawisko; (3) poszukujące kompromisu (tu m.in. Muzeum Van Gogha) i (4) entuzjastyczne wobec selfie.

Podział muzeów w zależności od ich reakcji na zjawisko selfie; fragment analizy "Selfie z muzeum"

Wracamy do tego tematu, bowiem zarządzający instytucjami opracowali nowe rozwiązania podnoszonego przez nas wówczas problemu. Rozwiązania prezentowane w niniejszym tekście odnosić się będą do grupy podmiotów, w przypadku których adekwatne jest zaklasyfikowanie ich jako muzeów poszukujących kompromisu pomiędzy zwolennikami selfie i koneserami tradycyjnego odbioru sztuki. Są one na tyle interesujące, że warto je bliżej przedstawić. Być może także w Polsce znajdą się naśladowcy, chcący łączyć te dwa nurty.

Kompromis – wersja à la Muzeum Prado

Pierwszy przykład, który warto przywołać w tym kontekście, to nowe działania madryckiego Muzeum Prado. Zanim jednak o ich najnowszym przedsięwzięciu, kilka słów dla nakreślenia szerszego kontekstu.

Jeszcze w zeszłym roku Prado stanowiło jeden z idealnych przykładów, dla zaprezentowania grupy instytucji, które są negatywnie nastawione do zjawiska selfie. Prado wychodziło z założenia, że najwybitniejsze dzieła hiszpańskiego malarstwa powinny być podziwiane z należnym im szacunkiem i estymą – powoli i spokojnie. Z całą pewnością nie powinny stanowić obiektu, który jest li tylko kolejną okazją do sportretowania samego siebie na interesującym tle w formie fotograficznej pocztówki dla znajomych (przepraszamy za to być może nadmierne uproszczenie). Założenie te skutkowały tym, że na terenie muzeum obowiązywał zakaz fotografowania, którego przestrzegali pracownicy tej instytucji.

Powyższy obraz zaczął ulegać stopniowej zmianie pod koniec 2015 roku. W grudniu Prado opublikowało nową stronę internetową (niebawem będzie o niej więcej na naszym portalu). Jednym z jej elementów są interesujące aplikacje mobilne, wśród których chcemy dziś wyróżnić Photo Prado. Jest to aplikacja, dzięki której odwiedzający Muzeum Prado mogą w końcu w pełni legalnie wykonać zdjęcie, na którym znajdą się dzieła ze zbiorów tej instytucji. Brzmi to z całą pewnością dość niejasno – w jaki bowiem sposób aplikacja ma czynić legalnym wykonywanie zdjęć wewnątrz muzeum? Już tłumaczymy.

Aplikacja Photo Prado, materiały prasowe Muzeum

Photo Prado nie ma bowiem oczywiście nic wspólnego z prawem, nie autoryzuje też odwiedzających jako fotografów dzieł wewnątrz muzeum. Mało tego, wykonywanie zdjęć dzieł ze zbiorów Muzeum wciąż jest zakazane. Nic w tym zakresie się nie zmieniło. Prado znalazło jednak bardzo dobry sposób na osiągnięcie kompromisu. W wybranych miejscach Muzeum na ścianach umieszczono specjalne kody, które działają wyłącznie podczas wykorzystywania aplikacji Photo Prado. Całość funkcjonuje na następującej zasadzie: uruchamiamy aplikację, ta bazuje na funkcjonalności aparatu, kiedy jednak – mając włączoną aplikację – nakierujemy nasze urządzenie na ścianę z naklejonym kodem, ten ostatni zamienia się w kopię obrazu ze zbiorów Prado; gdy uzyskamy ten efekt nie pozostaje nam już nic innego jak uśmiechnąć się do obiektywu i wykonać zdjęcie (jeśli opis nie jest jasny, to całość powyższej narracji zobrazowana została na poniższym zdjęciu).

Działanie aplikacji Photo Prado

Jak Muzeum Van Gogha przecierało szlaki

Druga, warta przywołania w tym miejscu, praktyka związana jest z działaniami amsterdamskiego Muzeum Van Gogha. Pisaliśmy już o niej w przywoływanym tekście „Selfie z muzeum”. Na czym polega pomysł osiągnięcia kompromisu wokół selfie zaproponowany przez Holendrów?

Opisywane muzeum – początkowo otwarte na wszelkie formy fotografii – przeprowadziło badania, z których wynikało, że wielu odwiedzających skarży się na amatorów selfie. Mieli oni zakłócać i wręcz uniemożliwiać odbiór sztuki. W odpowiedzi na ten problem podjęto dwie decyzje: (1) zakazano wszelkich form fotografowania dzieł znajdujących się w muzeum i (2) stworzono  specjalną salę, gdzie umieszczono  kopie najbardziej znanych eksponatów i gdzie zakaz fotografowania nie obowiązuje.

Van Gogh Museum

Co dalej?

W kontekście dylematów związanych z selfie, działania Muzeum Prado i Muzeum Van Gogha wydają się być niezwykle obiecujące. Kompromis między tradycyjnym i nowoczesnym podejściem może stanowić idealną ścieżkę wyjścia dla wielu instytucji kultury, chcących połączyć satysfakcję dotychczasowych stałych odbiorców z przyciąganiem nowej widowni. Tego rodzaju rozwiązania wymagają dużej dozy pomysłowości. Szczególnie jednak – bazująca na prostym koncepcie technologicznym – propozycja Muzeum Prado może w łatwy sposób rozprzestrzenić się po światowych instytucjach kultury. Wystarczy opracować specjalną aplikację, następnie rozwiesić dedykowane kody, być może włączyć w to dedykowane działania promocyjne.

***

Chętnie opiszemy inne podobne przykłady rozwiązań stanowiących kompromis wokół selfie. Jeśli znacie tego rodzaju praktyki to czekamy na Wasze komentarze!