Rijksmuseum – muzeum jutra

slider_ekultura_rijks
Zdjęcie: Rijksmuseum

 

Amsterdamskie Rijksmuseum to od niespełna dwóch lat światowy wzór w dziedzinie digitalizacji zasobów muzealnych. Rijks nie jest pierwszą instytucją, która zajęła się digitalizacją – holenderskie muzeum jest jednak pionierem nowego podejścia do cyfryzacji dziedzictwa. Szeroka dostępność, otwartość i wysoka jakość zbiorów – to cechy wyróżniające filozofię Rijks.

Amsterdamskie muzeum ma za sobą interesujący okres. W 2003 roku instytucja została zamknięta. Rozpoczęto wówczas trwającą dziesięć lat renowację jej siedziby. Inwestycja, której wartość przekroczyła 500 mln euro, stała się okazją do metamorfozy nie tylko budynku instytucji, ale także jej misji i społecznego znaczenia. Ważną rolę w nowej odsłonie Rijks odgrywa świat cyfrowy. Uznano, że dla współczesnego muzeum upowszechnianie zbiorów za pośrednictwem internetu jest równie ważne, jak tradycyjne – stacjonarne – udostępnianie obiektów. Odpowiadając na to wyzwanie, eksperci zaangażowani przez muzeum przygotowali dedykowaną mu e-strategię. Jednym z pierwszych kroków w jej realizacji była digitalizacja i udostępnienie 125 000 obiektów ze zbiorów Rijks.

Otwarcie cyfrowego repozytorium (www.rijksmuseum.nl) nastąpiło 30 października 2012 roku – około sześć miesięcy przed otwarciem gmachu muzeum po dekadzie przeznaczonej na renowację. Kosztem miliona euro stworzono cyfrowe odwzorowania i udostępniono zbiory, wśród których znajdują się dzieła m.in. Rembrandta, Van Gogha, Vermeera czy Mondriana. Holendrzy, jako pierwsi na tak dużą skalę i w tak spektakularny sposób, zastosowali nową filozofię postrzegania cyfrowego dziedzictwa. Wszystkie udostępnione dzieła trafiły do sieci w bardzo wysokiej jakości, a użytkownicy w łatwy sposób mogą je pobrać i – korzystając z otwartych licencji – zastosować w dowolny sposób. Jak stwierdził w wypowiedzi dla New York Times dyrektor kolekcji Rijks Taco Dibbits – Jesteśmy instytucją publiczną, a to oznacza, że sztuka i obiekty, które mamy, są w pewien sposób własnością każdego.

Sercem internetowego portalu amsterdamskiego muzeum jest Rijksstudio. Jest to narzędzie webowe, które ułatwia użytkownikom wykorzystywanie cyfrowych zbiorów instytucji. Każdy zainteresowany znajdzie tam inspiracje, pokazujące, jak można wykorzystać zbiory Rijks. Paleta pomysłów jest bardzo duża – od koszulek czy tapet inspirowanych dziełami z kolekcji muzeum aż po zastawy stołowe i samochody zdobione motywami np. z obrazów Van Gogha.

skuterisam

Żródło: https://www.rijksmuseum.nl/en/rijksstudio-inspiration

W tym kontekście repozytorium Rijks to raczej forma banku zdjęć – zbioru inspiracji, które mogą zostać wykorzystane w każdym celu dostępnym ludzkiej wyobraźni. Działanie to nie jest przypadkowe – W dobie internetu niezwykle trudne staje się kontrolowanie respektowania praw autorskich czy form wykorzystania udostępnionych zasobów. Świadomie zdecydowaliśmy, że wolimy żeby ludzie korzystali z „Mleczarki” Vermeera z naszych zbiorów w wysokiej rozdzielczości, zamiast używać reprodukcji w złej jakości. –  uzasadnia Dibbits w przywoływanym już wcześniej tekście z NYT i dodaje – Jeśli chcesz mieć obraz Vermeera na papierze toaletowym, to wolę, żeby to był bardzo wysokiej jakości Vermeer na papierze toaletowym niż ten sam Vermeer, ale w bardzo złej jakości.

Muzeum nie tylko zachęca do twórczych i użytecznych remiksów, ale także samo je wykonuje i sprzedaje. Sklep prowadzony w ramach portalu Rijks (www.rijksmuseum.nl/webwinkel) oferuje bardzo szeroki zakres produktów z wzornictwem opartym na dziełach muzeum. I tak, przywoływaną powyżej „Mleczarkę” Vermeera znajdziemy na zegarkach (24,95 €), dzieła Van Gogha na kubkach (8,95 €), a malarstwo Rembrandta zdobić może nasz nowy parasol (24,95 €).

trio

Dopełnieniem otwartej filozofii Rijks jest udostępnienie użytkownikom API. Daje to pasjonatom programowania możliwość łatwego wykorzystania dzieł muzeum oraz opisujących je metadanych w różnego rodzaju aplikacjach. Tu także pole twórczych inspiracji nie jest w żaden sposób ograniczone. W sieci znaleźć można już m.in. aplikacje przypisujące postaci ze zbiorów Rijks do twarzy użytkowników smartfonów pod kątem maksymalnego podobieństwa czy oparte o grywalizację mobilne quizy wiedzy o obiektach z kolekcji muzeum (https://play.google.com/store/apps/details?id=com.contentecontent.rijksquiz).

Dziś, ponad dwa lata po inauguracji cyfrowej odsłony Rijks, wciąż niewiele instytucji decyduje się na pójście w ślady Holendrów i powtórzenie ich filozofii działania. Część muzeów obawia się, że udostępnienie zbiorów w wysokiej jakości pozbawi ich potencjalnych dochodów ze sprzedaży pamiątek i reprodukcji (Rijks pokazuje, że można to rozwiązać, samemu wychodząc z taką ofertą). Inni obawiają się, że efektem takiego postępowania może być degradacja wartości tak udostępnionego dzieła.

Ten sposób myślenia obecny jest wśród części muzealników od blisko stu lat, tj. od słynnego eseju Waltera Benjamina “The Work of Art in the Age of Mechanical Reproduction”. Autor ten przekonywał, że techniczna reprodukcja sztuki sprawia, że traci ona swoją autentyczność i unikatowość – staje się tak bliska i dobrze znana, że zaczyna tracić swoją wartość. Obserwacja dzisiejszego świata prowadzi jednak do zgoła odmiennych wniosków. Przykładowo, każdy, kto kiedykolwiek był w Luwrze, na pewno jest w stanie przypomnieć sobie tłumy fotografujące się na tle Mona Lisy, mimo że internet pełen jest cyfrowych odwzorowań tego dzieła. Popularność tego obrazu i jego medialna wszechobecność wręcz stymuluje popyt wielu turystów na wizytę w paryskim muzeum. Kolekcjonując przeżycia, chcą oni na własne oczy zobaczyć tak dobrze znane im dzieło. Rijksmuseum zdaje się dobrze rozumieć to współczesne zjawisko.

Celem Rijksmuseum jest digitalizacja i udostępnienie wszystkich obiektów z tradycyjnej kolekcji – jest ich około miliona. Aktualne plany zakładają, że liczba dzieł znajdujących się w repozytorium będzie się zwiększać o ok. 40 000 rocznie. Utrzymanie i rozwój tak dużej kolekcji w świecie cyfrowym nie jest jednak tanie. Każdego roku Rijks przeznacza na ten cel ok. 200 000 euro. Kwota ta pokrywana jest przez mecenasa muzeum – jednego z holenderskich operatorów telekomunikacyjnych. Pokazuje to jednak, że powtórzenie ścieżki Holendrów nie jest łatwe. Wymaga nie tylko odwagi i przełamania schematów powszechnych w branży, ale także poważnych środków finansowych. Nie każda instytucja może sobie na to pozwolić.

Czynnikiem ograniczającym stają się często także prawa autorskie. Rijks posiada kolekcję opartą o zasoby znajdujące się w domenie publicznej, co znacznie ułatwia im prowadzenie polityki otwartości. Analogiczna ścieżka będzie niemożliwa np. w przypadku większości Muzeów Sztuki Współczesnej i innych instytucji posiadających relatywnie „młode” zbiory.

O tym, że kiedy to tylko prawnie możliwe, warto podążać szlakiem przetartym przez Rijks mogą świadczyć liczby dokumentujące początkowy okres działania cyfrowej odsłony amsterdamskiego muzeum. W ciągu pierwszych trzech kwartałów po uruchomieniu portal zanotował ponad 2,1 mln odwiedzin i około 200 000 pobrań, zdobył także szereg międzynarodowych nagród i wyróżnień.

Do dziś wiele muzeów woli myśleć o cyfrowych repozytoriach jako o wirtualnym katalogu, pozwalającym zapoznać się z ofertą tradycyjnego muzeum. Rzadko kiedy instytucje decydują się udostępniać cyfrowe zbiory w wysokiej jakości. Rijks zdecydowało się na ten krok i poszło w swoich działaniach jeszcze dalej. W sposób otwarty zachęca użytkowników do komercyjnych i niekomercyjnych remiksów prezentowanych zbiorów.

Źródła:

Siegal N., Masterworks for One and All, http://www.nytimes.com/2013/05/29/arts/design/museums-mull-public-use-of-online-art-images.html?_r=0
Rijksstudio – rewolucja w udostępnianiu zbiorów, http://muzealnictwo.com/2013/02/rijksstudio-rewolucja-w-udostepnianiu-zbiorow/
Kuśmidrowicz-Król A., Rola NIMOZ w rozwijaniu digitalizacji w muzeach, „Muzealnictwo” nr 54/2013, http://issuu.com/nimoz/docs/muzealnictwo_nr_54_2013/157
Pachali D., Muzea otwierają swoje zbiory cyfrowe, http://www.goethe.de/ins/pl/lp/kul/dup/bib/pl12094548.htm