Mądra ręka muzeum w sieci – One Met Many Worlds

slider_ekultura_met3
Grafika: Metropolitan Museum

 

One Met Many Worlds to aplikacja internetowa zrealizowana przez Metropolitan Museum of Arts w Nowym Jorku. Z pozoru działanie to można zakwalifikować jako typowo marketingowe – czyli takie, które ma przyciągnąć uwagę do Metropolitan Museum of Arts w Nowym Jorku i spowodować, że do samego muzeum przyjdzie więcej odwiedzających. Jednak bliższa analiza tego projektu pokazuje, że jest to dodatkowa usługa, która nie tylko promuje i przyciąga do siedziby muzeum, ale także podnosi umiejętności czytania sztuki poza jego murami oraz umacnia markę MET we współczesnych wielowymiarowych mediach internetowych. Projekt, z którego można się wiele nauczyć o tym, jak docierać i istnieć z misją muzeum w świecie wirtualnym.

Digitalizacja warunkiem koniecznym

Hasło całej akcji – jeden Met a wiele światów – ma zwrócić uwagę na fakt, że Met jest miejscem (nie tylko fizycznym), w którym kumuluje się przeszło 5000 lat historii człowieka, a każda epoka i każdy kontekst kulturowy to inny świat. Koordynatorzy działania tłumaczą, iż poszukują nowych sposóbów prezentowania kolekcji – oderwanych od tradycyjnych podziałów kulturowych, epoki, czy nurtu sztuki.

W aplikacji internetowej, kuratorzy Met umieścili ok. 500 detali wybranych ze zdigitalizowanych artefaktów znajdujących się w bogatej kolekcji Met. Każdy detal został opisany przez kuratorów przy użyciu jednego słowa na zasadzie „hashtagu”. W ten sposób klikając przykładowo w słowo „youthful” widzimy wiele detali dzieł sztuki, które wg kuratorów oddają ducha tego słowa – hasło porządkuje dzieła przekrojowo nie bacząc na nurty, epoki, czy konteksty kulturowe.

Dzięki temu zyskujemy swojego rodzaju słownik znaczeń, w którym hasła są tłumaczone poprzez sztukę – nie poprzez słowa. Zabieg ten doskonale wpisuje się we współczesne trendy obrazowania – jako użytkownicy oczekujemy raczej obrazów, które swoją mocą wyrażają wiele słów. Ze względu na przekrojowość porządkowania dzieł możemy też śledzić, jak znaczenia zmieniają się w zależności od kontekstu historycznego czy kulturowego.

met1

Warto podkreślić, iż kuratorzy –  w pierwszej kolejności – nie przedstawiają dzieł w całości a ich detale, co jest pewnego rodzaju grą z odwiedzającym. Kilkając bowiem w jedną z reprezentacji danego słowa, zawsze okazuje się, że jest to konkretny fragment obrazu czy rzeźby – i niemal natychmiastowo pobudzona jest wewnętrzna ciekawość „zwiedzającego” do oglądnięcia całości. Nie zdając sobie sprawy, intuicyjnie eksplorujemy dzieło dokładnie, jak czyni to wytrawne oko kuratora.

Jak tłumaczy koordynatorka projektu:

„Zaczęliśmy od bliskiej analizy dzieł sztuki, wybieraliśmy interesujący detal i opisywaliśmy go jedną z koncepcji uniwersalnych. Następnie szukaliśmy pary do tego detalu na zasadzie kontrastu, lub podobieństwa, aby ostatecznie pokazać te dwa detale obok siebie. Chcieliśmy zwrócić uwagę na różne możliwości łączenia ze sobą dzieł sztuki – szczególnie na takie sposoby, które niekoniecznie są możliwe odczytując sztukę poprzez jej kontekst historyczny.”

Projekt nie byłby możliwy bez wysokiej jakości cyfrowych obrazów dzieł z kolekcji Met. Obrazy te można oglądać „z bliska” stosując funkcję powiększania. Niemal od razu pojawiają się też linki do informacji o danym dziele – na tym etapie ciekawość widza jest już na tyle pobudzona, że twórcy aplikacji zwiększają szanse, iż sięgnie on po bardziej specjalistyczną wiedzę kuratorską o kontekście historycznym i kulturowym powstania sztuki. Wtedy może przenieść się już do cyfrowego katalogu dokładnie opisanych dzieł będących w kolekcji Met.

Minimum ekspresji

One Met Many Worlds posiada jednak jeszcze jedną ważną funkcjonalność. W trzech prostych krokach aplikacja pozwala użytkownikowi na autorski wybór dwóch detali, ich sparowanie nazwanie i wejście w dialog z kuratorami Met.

met2

Bawiąc się w ten sposób, jesteśmy niejako zmuszeniu do zinterpretowania nie tylko pojedynczego dzieła, ale kompozycji, która składa się z dwóch szczegółów odrębnych historycznie i kulturowo. Chcąc nie chcąc musimy podjąć decyzje kuratorskie, które nadają znaczenie obserwowanej sztuce – możemy nie zgodzić się z interpretacjami kuratorów Met, dzięki czemu tworzy się ciekawy dialog między wyborami profesjonalnych kuratorów a galerią stworzoną przez odwiedzających.

„(…) opracowaliśmy funkcję, dzięki której użytkownik ma dostęp do tego samego doświadczenia parowania i opisywania detali, bez żadnego ograniczenia. Odwiedzający mogą wejść w relację z dziełem sztuki w dowolny sposób. Możesz wybrać dany detal, aby zobaczyć, jaki opis zastosowali kuratorzy Met, ale od razu możesz też zostawić swój ślad na tym dziele. Na przykład detal ten został otagowany jako „ekspansywny”, ale jeśli się z tym nie zgadzasz, ponieważ jest on – dajmy na to – płaski, na powierzchni płótna – może przypisać mu swoją interpretację.”

Dzięki temu aplikacja nie jest jedynie wyświetleniem cyfrowej kolekcji Met, a zaproszeniem do interaktywności i społecznej komunikacji naszej zabawy ze sztuką. Aplikacja natychmiastowo daje nam link pozwalający na stały dostęp do naszego „dzieła” oraz na podzielenie się nim przy użyciu platform społecznościowych.

Muzeum poza muzeum

Dzięki takim innowacyjnym zastosowaniu technologii on-line widzimy, że muzeum nie musi ograniczać się w swoim oddziaływaniu do swoich murów. Aplikacje internetowe pozwalają na kreowanie możliwości inteligentnej zabawy z dziełami sztuki, która nie jest możliwa w tzw. realu. Energia inspirowana w ten sposób może z powodzeniem być przekuwana na głębsze zainteresowanie sztuką – tutaj próbuje się zainspirować do zgłębiania kuratorskiej wiedzy specjalistycznej.

Ponadto pozwala na zaistnienie w mediach internetowych i realizowanie funkcji instytucji kultury właśnie w tych obiegach informacyjnych, które odgrywają coraz większą rolę w kształtowaniu opinii. Posiadanie cyfrowych kolekcji pozwala na aktywniejszą obecność i kreowanie usług, których ograniczeniem jest jedynie wyobraźnia tworzących – podobnie jak w sztuce. Ten język interaktywności, zmienności, dialogu i niezgody na jeden autorytet jest bardzo dobrze rozumiany w szczególnie przez młode osoby. Instytucje kultury powinny nauczyć się nim posługiwać tak, by nie wyobcować się z kręgów swoich ważnych interesariuszy.