Od idei do wyboru wykonawców – wystawa stała w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku

01_battle_field_print

W 2016 roku ekultura realizowała studia przypadków dobrych praktyk wdrażania nowych technologii do działań instytucji kultury w Polsce. Jedną z badanych inicjatyw była współpraca Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku z firmą New Amsterdam. Współpraca ta dotyczyła stworzenia największej w Polsce interaktywnej i multimedialnej wystawy stałej w siedzibie MIIWŚ. Całość tego opracowania znajdziecie pod adresem: http://ekultura.org/wp-content/uploads/2017/04/raport-wirtualne-muzea___miiws.pdf. W tym artykule prezentujemy Wam fragment studium, w którym przedstawiamy historię samego MIIWŚ – od motywacji i chęci do jego utworzenia oraz początkowego zamysłu, aż po wybór jego poszczególnych wykonawców. Prezentujemy również profil firmy New Amsterdam i opowiadamy o jej doświadczeniach we współpracy z klientami kultury.

Instytucja kultury i jej kreatywny partner

Może wydawać się, że o II Wojnie Światowej powiedziano już wszystko. Jednak mimo tego, iż już od prawie ośmiu dekad temat ten jest obecny w świadomości ludzi na całym świecie nadal skrywa on wiele tajemnic. W dużej mierze są to tajemnice, których ujawnienie było przez długi czas niewygodne dla zmieniających się władz politycznych różnych krajów. Jednak tajemnicą i milczeniem owiane są przede wszystkim historie zwykłych ludzi, cywili i szeregowych żołnierzy. Osób, które były ofiarami tych okrutnych wydarzeń lub też naocznymi świadkami bądź bezpośrednimi uczestnikami, gotowymi poświęcić swoje życie w walce z okupantem.

Skupiając się na opowiadaniu o działaniach militarnych, zapomina się o tym jakim terrorem i kataklizmem była wojna, właśnie w tym najważniejszym, ludzkim wymiarze. Za mało mówi się o życiu codziennym, o okrucieństwach które każdego dnia dotykały ludzi. Dopiero opowiedzenie historii wojennej także z tej perspektywy może dać jej całościowy obraz i pomóc zrozumieć światu, jakim dramatycznym była ona doświadczeniem. To odniesienie wojny do codzienności może także pomóc dostrzec, iż wojna nie dzieje się zwykle jedynie na linii frontu, a dotyka każdego członka społeczności zaangażowanej w działania zbrojne. Ponadto, właśnie z historiami tych zwykłych ludzi, nie z biografiami generałów, odbiorcy będą mogli się identyfikować. Jest to ważny aspekt, zdecydowanie silniej do nich przemawiający. Aspekt, który może pogłębić zrozumienie wojny w całej jej rozciągłości.  I – być może – pomóc unikać podobnych zdarzeń.

To właśnie z takim zamysłem powoływano do życia Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Przekazanie opisanej powyżej idei stanowiło główny cel współpracy podjętej z firmą New Amsterdam. Współpracy, w ramach której stworzono największą w Polsce wystawę multimedialną, opowiadającą o wojnie inaczej niż to miało miejsce do tej pory.

1

Głównym inicjatorem Muzeum był Paweł Machcewicz, który wraz z innymi polskimi historykami, m.in. Piotrem Majewskim, Rafałem Wnukiem oraz Grzegorzem Motyką, chciał stworzyć globalną opowieść o II Wojnie Światowej. Opowieść będącą odpowiedzią na problem, jakim jest sposób mówienia o wojennym czasie w skali światowej. Pomimo, iż wojna ta swój początek miała właśnie w Polsce, narracje na temat przeszłych wydarzeń często odbywają się z pominięciem lub przekształceniem polskiej perspektywy. Dlatego w projekcie Muzeum kwestia owej perspektywy i głosy polskiego jest bardzo ważna.

 

Fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

Fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

Jednocześnie w wyniku prowadzonych na tym polu dyskusji, coraz wyraźniejszy stawał się również fakt odmienności doświadczeń i pamięci o działaniach wojennych a przede wszystkim o ich zakończeniu. Dla jednych było ono zwiastunem nowego życia, szansą na odbudowę zniszczeń, a dla innych wyłącznie początkiem kolejnego ucisku, o którym tak mało się wie i mówi. Podobnie jak mało się wie i mówi o tym, czym wojna i czas powojenny był dla zwykłych ludzi, jak na nich wpłynął i jak sobie radzili w tej rzeczywistości.

Rafał Wnuk: Po pierwsze, my, polscy historycy, musieliśmy odpowiadać na  narracje,  które zostały opowiedziane wcześniej przez innych i zdominowały europejskie wyobrażenia tym konflikcie. Chcieliśmy zatem zaprezentować  nasze doświadczenie wojny, odmienne od zachodnioeuropejskiego i radzieckiego.   Naszym celem było zaprezentowanie  własnej  opowieści w sposób jasny i dobitny, tak aby to nasza wystawa stała się punktem odniesienia dla osób z innych zakątków świata.   Polskie doświadczenia tej wojny, doświadczenia Europy Środkowej, a co za tym idzie pamięć o niej jest e głęboko odmienna od tego co jest pamiętane i jak jest to widziane na Wschodzie i na Zachodzie. Krótko mówiąc – dla Europy Środkowej II Wojna Światowa nie zakończyła się niczym pozytywnym. Owszem, zakończyła się pokonaniem Niemiec, ale nie wiązało się to z nadejściem wolności. Natomiast dla Zachodu skończyła się jednoznacznie pozytywnie – wraz z pokonaniem przeciwnika przyszła też wolność. Po drugie  chcieliśmy ukazać wojnę z perspektywy ludności cywilnej i szeregowych żołnierzy, chcąc jednocześnie uświadomić odbiorcom, że w tej opowieści  są oni równie ważni  co decydenci polityczni  i generałowie. To z kolei odróżniało naszą wizję muzeum od większości muzeów wojennych na świecie.

Właśnie ta chęć pokazania odmiennej pamięci i dużego znaczenia polskiej narracji w mówieniu o okresie II Wojny Światowej, a także chęć ukazania wojny z perspektywy ludności cywilnej, przyświecała pomysłodawcom Muzeum od samego początku prac koncepcyjnych, jeszcze w 2007 roku. W pracach tych skupili się oni nie tylko na działalności stricte muzealnej, polegającej na gromadzeniu i prezentowaniu eksponatów, ale także na działalności naukowej i edukacyjnej.

01_battle_field_print

Pierwszego września 2008 roku ich starania zaowocowały oficjalnym powołaniem do życia Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i mianowaniem Pawła Machcewicza jego dyrektorem. Oczywiście nie oznaczało to natychmiastowego rozpoczęcia prac. Na tym etapie znana była wyłącznie koncepcja programowa mającej powstać instytucji. Dopiero rok później, w wyniku międzynarodowego konkursu, wybrany został projekt wystawy głównej przygotowany przez belgijską pracownię Tempora. W roku 2010 kolejny konkurs wygrał dostosowany do niej projekt architektoniczny całego budynku stworzony przez studio Kwadrat z Gdyni. Zaś prace budowlane rozpoczęły się w 2012 roku, dokładnie w trzy lata po podpisaniu aktu erekcyjnego Muzeum.  Ich koniec miał natomiast miejsce na przełomie 2016 i 2017 roku. Ostateczny koszt budowy, w całości pokryty ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wyniósł 380 mln złotych.

Ramka

Dopiero po rozpoczęciu budowy dyrekcja Muzeum mogła skupić się na wyborze wykonawcy ekspozycji multimedialnej. Warto podkreślić, iż pierwsze lata funkcjonowania Muzeum pokazują, jak skomplikowany przedsięwzięciem jest stworzenie tego rodzaju instytucji. Jego realizacja jest efektem przeplatania się intencji pomysłodawców i decyzji o charakterze politycznym, którym towarzyszą również decyzje o uruchomieniu znacznych środków finansowych niezbędnych przy tak ambitnych celach kulturalnych.

Rafał Wnuk: Na przełomie 2007 i 2008 roku trwały  prace koncepcyjne..  Nie był to jeszcze  etap tworzenia scenariusza wystawy. Rozmawialiśmy  o czym chcemy opowiedzieć i dlaczego to jest ważne, czyli „co”, a nie „jak”. Wiedzieliśmy, że instrumentem, jakim chcemy się posługiwać powinno być muzeum narracyjne, ponieważ muzea przeżywają swego rodzaju renesans i w epoce Internetu, w epoce multimediów, ich połączenie z przedmiotem pozwala wykreować interesującą opowieść, która jest wiarygodna i atrakcyjna dla dzisiejszego widza. Wszystko to musi być jednak  musi być odpowiednio wyważone i wzajemnie z siebie wynikać. Wychodząc z takiego założenia najpierw ogłoszony został konkurs na wystawę, na  język  artystyczny, którym chcemy się posługiwać. Ze zwycięską firmą opracowana została ścieżka wystawy, która to ścieżka stała się  punktem wyjścia do konkursu architektonicznego. Konkurs na przygotowanie ekspozycji multimedialnej ogłoszony został na samym końcu. Dla nas było jasne, że multimedia muszą zostać wpasowane  w gotowy już schemat zwiedzania, język i  rytm emocjonalny wystawy. Pierwsza rzecz, którą musi zrobić osoba, pracująca  z multimediami, to  poznanie  wnętrza ekspozycji. Musi wiedzieć doskonale czym jest przestrzeń, w której się znajduje. Tylko wtedy mogą powstać  fantastyczne multimedia, które nie będą przeciwko wnętrzu, nie będą rywalizowały z eksponatami, lecz staną się dopełnieniem całości.

Rok 2013 jest zatem momentem, w którym do twórców Muzeum dołączyła firma kreatywna New Amsterdam, wcześniej działająca w ramach krakowskiego studia animacji i post-produkcji filmowej No Label. W 2009 roku w wyniku specjalizacji działu multimediów działalność No Label poszerzona została o tworzenie ekspozycji multimedialnych. Ze względu na bardzo duże zainteresowanie tym obszarem działalności firmy i stale powiększającą się liczbę zamówień, podjęta została decyzja o wydzieleniu z jej struktury osobnej marki, zajmującej się właśnie projektowaniem i tworzeniem tego typu multimediów – New Amsterdam. Jednak, jak zaznacza Wojciech Florczyk, zabieg ten nie oznaczał końca działalności No Label, w dużej mierze była to bowiem kwestia wizerunkowa, organizacyjna, dająca możliwość wyraźniejszego podziału zadań.

Wojciech Florczyk: Nolabel i New Amsterdam to dwie firmy wywodzące się z tej samej grupy ludzi, które ściśle ze sobą współpracują i uzupełniają się kompetencjami.  Nolabel jako studio animacji i post-produkcji specjalizuje się głównie w projektach filmowych i reklamie, natomiast New Amsterdam odpowiedzialna jest m.in. za tworzenie multimedialnych ekspozycji i przestrzeni.

O tym, że była to dobra decyzja świadczą sukcesy odnoszone przez każdą z tych firm. Wśród tych ostatnich wskazać można pracę przy najnowszym filmie Andrzeja Wajdy Powidoki (dla którego Nolabel tworzyło efekty specjalne i odpowiedzialne było za retusz) oraz otwartą w 2015 roku we Wrocławiu  wystawę edukacyjną Hydropolis, składającą się ze 170 stanowisk multimedialnych przygotowanych przez zespół New Amsterdam.

IMGL8900

Jednak oferta New Amsterdam kierowana jest nie tylko do instytucji kultury. Opracowywany dla nich sposób opowiadania historii, wykorzystujący multimedia jako narzędzie pozwalające na budowanie wrażeń, doświadczeń zmysłowych, coraz bardziej przyciąga także klientów komercyjnych, którzy chętnie stosują go w swoich działaniach marketingowych. Przykładem wykorzystania storytellingu w branży komercyjnej mogą być showroomy, które pełnią wielorakie funkcje, od prezentacji firmy i jej usług czy produktów, po budowanie tego, co nazywamy doświadczaniem marki. W podobnym kierunku podążają również galerie handlowe, w których spędza się coraz więcej czasu, jednak coraz rzadziej w celach zakupowych, do tych bowiem zdecydowanie częściej zaczyna być wykorzystywany Internet. Powstają tam więc strefy dla dzieci, strefy relaksu, tematyczne wystawy czasowe czy mini centra nauki, spełniające funkcje edukacyjną i rozrywkową.

New Amsterdam tworzy zatem ekspozycje dla zróżnicowanych grup odbiorców. To, co jest wspólnym mianownikiem dla działań firmy, niezależnie od charakteru klienta, to umiejętność tworzenia opowieści przy użyciu form multimedialnych. A z którą z tych grup klientów pracuje się łatwiej? Zdaniem Wojciecha Florczyka nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, bowiem współpraca z każdą z nich ma swoją specyfikę często wynikającą ze spraw niezależnych od klienta. Przykładowo, ważnym aspektem praktycznym współpracy z instytucjami kultury jest środowisko prawne, w którym one funkcjonują.

Wojciech Florczyk: Instytucje kultury i muzea są najczęściej instytucjami publicznymi, co sprawia, że wiąże je prawo zamówień publicznych. Często skutkuje to sytuacją, że wielu interesujących rozwiązań mimo, iż wydają się najlepsze nie można zastosować, ponieważ nie są one zgodne z ustawą. Oczywiście ograniczeniem w tym przypadku bywa także budżet instytucji. Z kolei z klientem prywatnym można negocjować, ale najczęściej cechuje go zupełnie inny sposób myślenia,  no i nastawiony jest głównie na cele marketingowe, generowanie sprzedaży oraz na zwrot z inwestycji.

***

Tekst powstał w ramach realizacji projektu „Jak upowszechniać cyfrowe dziedzictwo?” wspieranego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pełne studium przypadku znajdziesz pod adresem http://ekultura.org/wp-content/uploads/2017/04/raport-wirtualne-muzea___miiws.pdf. Wkrótce opublikujemy kolejny fragment tego opracowania, w którym opowiemy o początkach współpracy zawiązanej pomiędzy Muzeum i firmą New Amsterdam.