„Nowy” „obraz” „Rembrandta”

Next Rembrandt - fragment strony

W miniony wtorek (5.04.2016) w Amsterdamie zaprezentowano “nowy” “obraz” “Rembrandta”. Wszystkie cudzysłowy zamierzone. Ani nie “nowy” – bo malarz nie żyje już od ponad 300 lat. Ani nie “obraz”, bo wcale nie zaprezentowano oryginalnego dzieła na płótnie, które zostałoby odkryte i odrestaurowane. Ani nie “Rembrandta”, bo Rembrandt van Rijn wcale tego utworu wizualnego nie namalował.

W Amsterdamie zaprezentowano wydruk 3D przygotowany przez zespół historyków sztuki i informatyków korzystających z bazy danych dzieł malarza i nowatorskiego oprogramowania. Efekt wygląda wypisz wymaluj jak Rembrandt (można go także zobaczyć na stronie https://www.nextrembrandt.com/).

“Nowy obraz Rembrandta” składa się ze 148 milionów pikseli i wygenerowano go na podstawie 168 263 dostępnych elementów oryginalnych prac artysty. Oprogramowanie stworzone specjalnie do tego celu wykorzystało ten “materiał wejściowy”, żeby nauczyć się typowego dla stylu malarza tworzenia wrażenia trójwymiarowości na płótnie, kompozycji czy wykorzystania poszczególnych kolorów. Z kolei specjalny algorytm odpowiedzialny za rozpoznawanie rysów twarzy wyciągnął z dostępnych postaci sportretowanych przez Rembrandta cechy wspólne dla nich wszystkich i jednocześnie przesądzające o stylu, w jakim malarz pracował.

Nowy Rembrandt; źródło: The Guardian

Co do strony technicznej, prof. Joris Dik, który sterował pracami zespołu Uniwersytetu Technologicznego z Delft, wyjaśnił ich misję tak: “Mamy dostępnych tyle danych o Rembrandcie – ogromny zasobów infomracji ze wszystkich tych różnych obrazów z tylu kolekcji. Czy z tych rozrzuconych fragmentów uda się skleić coś, co będzie faktycznie wyglądać jak Rembrandt? To pytanie nas nurtowało”.

Bas Korsten, pomysłodawca “syntezy”, zdaje sobie sprawę z tego, że wielu fanom Rembrandta nie spodoba się tak “swobodne” podejście do mistrza i będą krytykować projekt. Oczywiście celem projektu nie było “podrobienie” dzieła sztuki. Chodziło raczej o sprawdzenie możliwości technologicznych programów do obróbki obrazu. “My tworzymy z jego pracy coś nowego. Tylko Rembrandt mógł namalować obraz w swoim stylu. (…) [Naszym celem jest, by] dowiedzieć się, co takiego sprawiło, że Rembrandt stał się Rembrandtem. Dzięki temu jego dzieło wciąż będzie żywe”.

Jeden ze współtwórców projektu, historyk sztuki Gary Schwartz, tłumaczy ich motywację tak: “Nikt nie twierdzi, że Rembrandt może być sprowadzony do algorytmu, ale ta technika oferuje nam możliwość weryfikacji naszych własnych wyobrażeń na temat tego, co uznajemy za styl Rembrandta w postaci konkretnego obrazu”. “To fascynujące ćwiczenie dla prawdziwych koneserów” – dodaje. Schwartz uważa też, że informatykom, którzy przygotowali oprogramowanie należą się ogromne gratulacje za “złamanie kodu” mistrza.

Głównym realizatorem projektu “odtworzenia stylu Rembrandta” była agencja reklamowa z Amsterdamu J Walter Thomson działająca na zlecenie Banku ING. Ben Korsten jest jej dyrektorem kreatywnym. W pewnym sensie “nowy Rembrandt” jest więc reklamą banku, która swoją formą “miała odzwierciedlać w świecie sztuki to, co ING robi innowacyjnego w bankowości”.

Prace nad obrazem, który podsumowywałby całą drogę artystyczną malarza trwały 18 miesięcy. Zaangażowało się w nie m.in. muzea zajmujące się spuścizną po artyście (Mauritshuis i Muzeum Dom Rembrandta), informatycy z Uniwersytetu w Delft, grupa programistów z Microsoft i historycy sztuki.

“Wymagało to od nas sporo uporu. Były takie momenty, kiedy myśleliśmy, że nam się nie uda, że to za duże przedsięwzięcie, że jest za dużo informacji, za dużo danych. Ale myślę, że udało nam się przygotować coś całkiem przyzwoitego”.

Next Rembrandt - fragment strony

Bas Korsten ma nadzieję, że ten eksperyment da początek nowej formie wizualnej: “popatrzcie, jak dobrze muzyka potrafiła wykorzystać nowe możliwości ekspresji, które zapewniają komputery. Czemu miałoby się to nie udać w sztukach wizualnych?”.

Źródło: The Guardian

Komentarz ekultura.org

Kilka rzeczy rzuca się w oczy, gdy analizuje się opisany powyżej przypadek „nowego Rembrandta”.

Po pierwsze, cały – dość kosztowny jak można przypuszczać – projekt sfinansowany został przez globalny, ale pochodzący z Holandii bank ING. Instytucja ta jest znana ze swojego mecenatu nad sztuką. Warto tu przywołać choćby fakt, że ta sama korporacja jest jednym z głównych partnerów Rijksmuseum. Piszemy o tym dlatego, że w Polsce wciąż brak podobnych przykładów. Wiele spółek w ramach swoich działań CSR-owych wspiera finansowo instytucje kultury. Nie spotkaliśmy jednak dotychczas punktowego wsparcia adresowanego wprost na digitalizację i rozwój obecności kultury w nowych mediach (jesteśmy przekonani, że czas to zmienić!).

Po drugie, niesamowite wydaje się to czego dokonali Holendrzy. Wydarzenie to może być dla świata sztuki tym, czym dla świata technologii było zwycięstwo sztucznej technologii nad koreańskim arcymistrzem w grze go. W naszych głowach otwierają się liczne pytanie, choćby takie czy przypadek Rembrandta jednorazowy eksperyment, czy początek szerszego trendu, w ramach którego zespoły badawcze będą „wskrzeszać” kolejnych mistrzów pędzla (a może niebawem również np. pióra).

Po trzecie, mamy nadzieję, że twórcy tego rodzaju przedsięwzięć nie zatracą idei, która towarzyszyła pracom nad „nowym obrazem Rembrandta”. To świetna akcja marketingowa, wspaniałe dokonanie badawczo-techniczne, nie jest to jednak na pewno obraz Rembrandta w pełnym tego słowa znaczeniu. Trzeba o tym pamiętać i mocno ten fakt podkreślać, aby w pewnym momencie młodsze (bardziej usieciowione pokolenia) nie zaczęły utożsamiać holenderskiego mistrza wyłącznie z dziełami, które tak naprawdę nie są jego autorstwa.