Muzeum? Awangarda! Lekcje Mr Twittera na #WAM15

slider_ekultura_weare
Grafika: © We Are Museums

 

W Berlinie właśnie zakończyła się trzecia edycja międzynarodowej konferencji We Are Museums dotyczącej dobrych praktyk i trendów związanych z wykorzystaniem nowych technologii w muzeach. Co jest w niej specjalnego? Po pierwsze, została zorganizowana z oddolnej inicjatywy. Po drugie, stawia sobie za cel uczynienie z muzeów organizacji znajdujących się w awangardzie w zakresie wykorzystania nowych mediów do lepszej komunikacji z odbiorcą.  WAM to nie tylko konferencja, to muzealna sieć społeczna zapewniająca wsparcie merytoryczne dla działań swoich członków.

Chcemy połączyć światy historii, muzeów i start-upów (D.Drubay)

Wśród inicjatorek pierwszego We Are Museums znajdowała się – poza Claire Solery (freelancerka, zarządza projektami komunikacyjnymi) i Diane Drubay (założycielka agencji marketingowej Buzzeum obsługującej wiodące muzea we Francji) – także Polka,  Zuzanna Stańska (twórczyni firmy konsultingowej Moiseum). Wszystkie łączy pasja do sztuki i do techniki i chęć propagowania najlepszych rozwiązań komunikacyjnych w świecie muzealniczym. We Are Museums wspiera muzealników niejako “z zewnątrz” (nie jest oficjalną instytucją), zapewniając wyjątkową, swobodną platformę dialogu. Pierwsza konferencja odbyła się w 2013 w Wilnie, a druga miała miejsce w Warszawie w 2014 roku. Gospodarzem edycji 2015 było Muzeum Żydowskie w Berlinie.

#WAM15 to spotkanie na styku tego, co już komuś udało się osiągnąć (state-of-the-art w dziedzinie komunikacji) i trendów, których rozwoju możemy się spodziewać w przyszłości. Motywem przewodnim tegorocznego spotkania było wykorzystanie mediów społecznościowych przez muzea jako organizacje dystrybuujące informacje do tysięcy (a często setek tysięcy!) unikalnych odbiorców. Jak zmaksymalizować możliwości, które dają nam cyfrowe  kanały komunikacji? Jak nawiązać z odbiorcami ważny kontakt?

Podczas dwóch dni konferencji (oraz imprez towarzyszących) uczestnicy – a było ich około 150 – mogli wymieniać się doświadczeniami i uczyć od najlepszych. Wystąpienia ekspertów miały praktyczny charakter, operowały na konkretnych przykładach wyzwań i rozwiązań zastosowanych w ich organizacjach. Część konferencji miała charakter stricte warsztatowy. Jednym z prowadzących był Michał Gruda z Muzeum Miasta Łodzi, który pokazywał, jak wykorzystać techniki druku 3D w praktyce muzealnej, angażując lokalną społeczność.

Reprezentacja Polski była bardzo pokaźna! Wśród ekspertów prowadzących wykłady/warsztaty, poza Michałem Grudą, znalazły się Ewa Przybylak z firmy projektującej strony internetowe Bright Media oraz Ewelina Pawłowska z Muzeum Powstania Warszawskiego. Ich wspólny projekt: strona warsawrising.eu poruszył i wprawił w zdumienie całą salę. Strona niedawno została uhonorowana tzw. “internetowym Oscarem” – nagrodą Webby. Porównanie do Oscarów jest bardzo na miejscu, ponieważ, jak powiedziała Ewa Przybylak:

„Chcieliśmy stworzyć stronę, która będzie jak film dokumentalny”.

Szczególne niedowierzanie i podziw wzbudziła deklaracja autorek, że tak dopracowana, skomplikowana strona, której realizacja „normalnie” powinna zająć około roku… powstała w zaledwie 4 miesiące (jak to określiła Ewa – “tak się pracuje w Polsce!”;)).

Na widowni również znalazło się wielu reprezentantów polskich muzeów i organizacji związanych z kulturą – m.in. Muzeum Żydów Polskich Polin, Centrum Arteria czy Muzeum Browarnicwa w Tychach (oraz ekultura.org!). Konferencja była wspierana przez magazyn Herito.

Wśród innych ekspertów znalazł się m.in. Chris Michaels z British Museum, który opowiedział o strategii zorientowanej na nawiązanie osobistego kontaktu i zbudowaniu poczucia przywiązania u każdego z 32 mln odwiedzających, którzy co roku wchodzą w interakcje z BM (6,7 milionów odwiedzin w budynkach i około 25 milionów internautów). Jednym ze sposobów realizacji tej strategii było zbudowanie repliki budynku muzeum w…Minecraft – teraz to społeczność sympatyków muzeum będzie wypełnić korytarze w Minecraftowym budynku zbudowanym przez informatyków BM. Z kolei Melanie Leroy-Terquem z Narodowej Biblioteki Francji Gallica pokazała m.in.zabawną kolekcję nadesłanych przez internautów przykładów wyszukanych w Gallice historycznych portretów wykazujących uderzające podobieństwa do osób żyjących współcześnie.

Zarządzać muzeum jak start-upem?

Największą gwiazdą był chyba jednak Sree Sreenivasan, w kręgu marketingowców nazywany Mr Twitter, profesjonalnie Chief Digital Officer w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. O jego talencie do wyczucia nowych mediów najlepiej świadczy fakt, że 1,5 roku temu specjalnie dla niego po raz pierwszy stworzono w muzeum stanowisko pracy o tym tytule.

Sree poprowadził m.in.“godzinę prawdy”, weryfikując wartość user experience kilku stron internetowych popularnych muzeów. Okazało się m.in., że notorycznym grzechem, nawet najlepszych muzeów, jest niezamieszczanie na głównej stronie informacji o pełnej nazwie muzeum (często stosowane są skróty, które nic nie mówią osobie pierwszy raz odwiedzającej stronę) i mieście/państwie, w którym się znajduje. Niby takie oczywiste, a jednak…

Sree (@Sree) udzielił też  wielu cennych wskazówek w oparciu o pionierskie doświadczenia MET (Metropolitan Museum of Art) z technologiami komunikacyjnymi. Większość odnosiła się do konkretnych wyzwań stojących przed muzeami (które opisujemy poniżej), ale najważniejszą radą Sree – z której mogą korzystać zarówno instytucje kultury, wszyscy zajmujący się profesjonalnie prowadzeniem profili społecznościowych firm, jak i osoby prywatne – jest przesłanie:

„don’t be an ask in the social media” („nie bądź tym, który o coś prosi w mediach społecznościowych”).

Sree zwrócił uwagę, że media społecznościowe to jedyne medium, dzięki któremu możemy nawiązać kontakt z kimś, kogo nie „potrzebujemy” w tym momencie, ale kto może okazać się nam bardzo pomocny (i skłonny do pomocy) w przyszłości. We wszystkich innych sytuacjach nawiązywania kontaktu z kimś obcym, zazwyczaj inicjujemy relacje dlatego, że chcemy od tej drugiej, nieznajomej osoby coś uzyskać. Dlatego piszemy e-mail albo dzwonimy. Nie telefonujemy do obcych tylko dlatego, żeby powiedzieć “Gratuluję, Twój wczorajszy koncert był świetny!”. Tymczasem media społecznościowe dają nam możliwość przekazania takiej wiadomości, a to z kolei zwiększa szanse na to, by “obcy” sami nas dostrzegli. Facebook i inne media społecznościowe to miejsce, gdzie możemy ogłosić, że bardzo szanujemy jakąś osobę/organizację, za to co robi, a nie pisać z prośbą o wsparcie naszych działań. W związku z tym do mediów społecznościowych powinniśmy podchodzić z nastawieniem…po prostu pro-społecznym: co ja mogę teraz dla Ciebie zrobić? jak zachęcić innych do zapoznania się z Twoim postem?

Inne aspekty dobrych praktyk komunikacyjnych MET dotyczyły m.in. tego, jak dostosowywać dystrybucję różnych rodzajów informacji w zależności od „natury” medium: „Twitter to emocje” („Twitter is all about drama”) – spokojniejsze, bardziej kontemplacyjne treści lepiej więc zamieszczać na Instagramie. Również lepiej, by osoby o spokojniejszym charakterze wyrażały się właśnie w tym medium (dlatego tę formę komunikacji preferuje dyrektor generalny MET, Thomas Campbell). Treść, którą chcesz przekazać, jest deskryptywna? Wybierz Facebooka.

Z kolei dobrym narzędziem do utrwalania zamieszczanych treści i tworzenia dłuższych opowieści osnutych wokół jednego wątku jest Storify. Tworzenie narracji, również w mediach społecznościowych, jest podstawowym wymogiem skutecznej komunikacji, bo:

„Przyszłością wszystkich biznesów jest opowiadanie historii” (The future of all business is about storytelling).

Doktryną komunikacyjną pracowników MET jest to, by być całkowicie oddanym swoim odbiorcom – dlatego działają zgodnie z dewizą, że nie zrobią niczego, o czym nie poinformowaliby swoich odbiorców”.

„Trudna prawda o mediach społecznościowych jest taka, że prawie nikt nie zauważy prawie niczego, co zamieścisz. Dopóki nie popełnisz błędu” (Dirty secret of social media is that almost everyone will miss almost everything you do on social media until you make a mistake”).

A jak wiadomo, nie robi błędów tylko ten, kto nic nie robi. Czy to powód, żeby nie działać? Wręcz przeciwnie – filozofią MET jest eksperymentowanie i uczenie się na błędach.

„Met nie robi dużo. MET dużo próbuje” ( MET doesn’t do a lot. MET tries a lot”).

Wiele śmiałych prób zwiększa szansę na stworzenie czegoś niezwykłego. Które eksperymenty już się udały? W MediaLab MET powstał m.in. wyposażony w kamerę robot, który porusza się po salach wystawowych sterowany przez osoby znajdujące się w szpitalu tak, by one też mogły odwiedzić muzeum, a specjalnie zaprojektowane projektory wykrywające resztki pigmentów rzucają oryginalne kolory na piaskowcowe egipskie reliefy.

Sree przekonywał, że nawet największe, najstarsze instytucje można zarządzać tak, jakby były start-upami – to kwestia podejścia do swojej podstawowej działalności, nie charakteru samej działalności. MET jest liderem, ponieważ wszyscy pracownicy uświadomili sobie, że mają cztery siedziby: olbrzymi budynek główny, tzw. klasztor (cloisters), w którym prezentowana jest sztuka średniowieczna, The Breuer Building, przejęty niedawno od muzeum Whitney (wystawy czasowe) oraz stronę internetową i że „ludzie odwiedzający którąkolwiek z naszych siedzib są tak samo ważni” („visitors in all spaces are equally valuable”).

#WAM15 pokazał, że muzea – poszczególni liderzy, jak i szersza muzealna społeczność – stanowią awangardę w podejściu do takich ekonomiczno-biznesowych zagadnień, jak „zarządzanie zmianą”, „zarządzanie wiedzą” czy „marketing”. Wystarczy pasja, chęć współpracy (z publicznością i innymi instytucjami) i otwarta głowa. Wtedy technologia wszystko upraszcza.