(Nie)oczywista komercjalizacja cyfrowej kultury

slider_ekultura_vatsari
Grafika: vastari.com    Prawa: Vastari.com

 

Cyfrowe usługi i cyfrowe obrazy dają realną wartość sektorowi kultury – przykład aplikacji Vastari.com pokazuje, jak można wprowadzać sztukę do międzynarodowych obiegów kulturowych i finansowych. Może na tym zyskać nasza kultura – symbolicznie i pieniężnie.

Instytucje kultury nie chcą biznesów kulturalnych

Komisja Europejska wywiera coraz większe naciski na instytucje kultury, aby te udostępniały cyfrowe dziedzictwo bez ograniczeń prawnych. Komisja działa w oparciu o intuicję, że cyfrowe dziedzictwo jest zasobem, które może zostać ponownie użyte w celu tworzenia wartości społecznej i rynkowej. Jednak, by do tego doszło, instytucje muszą publikować cyfrowe obrazy w wyjątkowo dobrej jakości i pozwalać na ich ponowne wykorzystanie. Polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie pali się jednak do wdrożenia w polskie ustawodawstwo rozwiązań rekomendowanych przez Komisję, o czym piszemy szerzej TUTAJ.

Być może MKiDN nie chce być liderem zmian, ponieważ polskie instytucje kultury nie są entuzjastycznie nastawione do pomysłu, że ktoś wykorzysta cyfrową sztukę, aby – przykładowo – zbudować na niej biznes. Pierwszy Polski Kongres Muzealników, który odbył się 23-25 kwietnia 2015 w Łodzi, pokazał także, iż multimedia są często postrzegane przez instytucje kultury jako „trudny gadżet”. Menedżerowie polskich muzeów nie widzą sensu inwestowania w usługi cyfrowe, skoro te zmieniają się cały czas tak, jakby chcieli powiedzieć, że „i tak nie nadążymy”. Niemal jednogłośnie twierdzą, iż podstawą usług kulturalnych jest obcowanie z przedmiotem fizycznym. Co ciekawe – twierdzą tak nawet te instytucje, które nie posiadają stałych kolekcji.

Abstrahując od dyskusji na temat fizyczności rzeczywistości cyfrowej (a świat wirtualny stawia nas przed realnymi filozoficznymi wyzwaniami względem tego, jak myślimy o świecie rzeczywistym), trzeba powiedzieć, iż w postawie muzealników jest pewne realne zagrożenie dla całego przedsięwzięcia digitalizacji. Wszystko wskazuje na to, że może on zostać sprowadzony do „dodatku” czy „gadżetu”, który nie wniesie realnej wartości dla realizacji celów polityki kulturalnej.

Vastari – biznes, który łączy cele kultury z wartością finansową

Stąd z wyjątkową determinacją należy przywoływać przykłady rozwiązań cyfrowych, które wnoszą realną i – jak nam się zdaje – niekwestionowaną wartość do świata kultury. Jednym z takich projektów wirtualnych usług jest Vastari.com, który łączy kolekcjonerów i kuratorów. Ci pierwsi mogą stworzyć swój profil, na którym umieszczają informacje na temat kolekcji będącej w ich dyspozycji – aktualne zdjęcia dzieł o wysokiej jakości zwiększają szanse, że ktoś się nimi zainteresuje, co oznacza, że dobrze mieć kolekcję w wersji cyfrowej. Kolekcjonerzy mogą w ten sposób wyeksponować swoje zbiory.

Jest to ważne, ponieważ kuratorzy prawie każdorazowo stojąc przed wyzwaniem zaprojektowania wystawy, szukają odpowiednich eksponatów, które pomogą im skonstruować ją w sposób atrakcyjny i innowacyjny. Często dysponują oni znaczącymi budżetami na wypożyczenie i sprowadzenie odpowiedniego dzieła, które ocenią jako potrzebną część tworzonego przez nich systemu znaczeń symbolicznych.

Jest to jeden z możliwych sposobów, w jaki kolekcja danej instytucji kultury może zarabiać. Szczególnie jest to ciekawe źródło przychodów dla muzeów czy galerii publicznych, które nie mogą sprzedawać swoich kolekcji z różnych względów – za to mogą je wypożyczać. Zaistnienie w obiegach świadomościowych tych kuratorów, którzy zwykle dysponują wysokimi budżetami może spowodować konkretną zmianę w stałych przychodach finansowych danej instytucji.

Vastari to narzędzie, które przyciąga prywatnych kolekcjonerów, kuratorów freelancerów, ale także całe instytucje. Ponadto, oferuje darmowe subskrypcje dla instytucji non-profit, podczas gdy komercyjni gracze muszą zapłacić od 500 funtów rocznie. Jednak nawet ta opłata nie wydaje się wygórowana dla osób, które tworzą wystawy w oparciu o dzieła z całego świata – o wiele bardziej kosztochłonne i czasochłonne byłyby podróże.

Jednak, aby zaistnieć na międzynarodowym rynku wypożyczeń trzeba spełnić pewne warunki – kolekcja powinna być dobrze opisana i zaprezentowana wizualnie. Dzięki wiernym i wysokojakościowym obrazom cyfrowym dajemy poszukującym kuratorom możliwość dokładnego zapoznania się z danym dziełem sztuki. Być może nawet dokładniejszego, niż w rzeczywistości. Wypożyczanie dzieł jest oczywiście ryzykowne ze względu prawdopodobieństwo uszkodzenia. Jednak w ten sposób wprowadzamy naszą kulturę do międzynarodowych obiegów tak kulturowych, jak finansowych. Bez digitalizacji i cyfrowych usług zrobienie tego jest realnie trudniejsze.