Filipiny w muzealnej awangardzie

slider_ekultura_filipiny
Zdjęcie: Anton Diaz    Licencja: CC BY-NC-SA

 

Manila – stolica Filipin i centrum ponad 10-milionowej azjatyckiej metropolii – to od niedawna jedno z kluczowych miejsc dla światowego muzealnego selfie, absolutny top of the top dla pasjonatów fotografowania samych siebie. W grudniu 2014 roku powstało tam Art in Island – pierwsze światowe centrum sztuki (choć pytanie, czy na pewno mamy do czynienia ze sztuką zostawiamy do subiektywnej oceny czytelników) dedykowane amatorom autoportretów wykonywanych smartfonem. 

Art in Island to bez wątpienia innowacja, muzeum jakiego nie spotkamy w żadnym innym miejscu na świecie. Podczas, gdy coraz więcej najpopularniejszych instytucji kultury zakazuje używania tzw. selfie sticks (kijków/ wysięgników do selfie), a niektóre z nich całkowicie zakazują fotografowania zbiorów (m.in. Muzeum Prado, czy Galeria Uffizi), Art in Island zostało przygotowane i zaprojektowane od początku do końca z myślą o osobach, chcących pochwalić się w mediach społecznościowych samymi sobą na tle (a w tym przypadku czasem także wewnątrz) dzieł sztuki.

15989658511_605bf80081_z
Zdjęcie: Anton Diaz, CC BY-NC-SA

Pierwsze światowe muzeum dedykowane selfie posiada wystawę składającą się z około dwustu interaktywnych eksponatów 3D – grafik, tworzących złudzenia bezpośredniego uczestniczenia w scenie obrazowanej na dziele sztuki (trudniej to opisać niż pokazać dlatego zapewne wiele wyjaśnią załączone w artykule zdjęcia). Zarządzający tym nietypowym muzeum sami opisują wizję działania ich instytucji na portalu Facebook (bo gdzieżby indziej?) w następujący sposób:

Zawsze gdy odwiedzasz muzeum jesteś przyzwyczajony do zachowywania się cicho. Nie wolno Ci niczego dotykać, ani robić zdjęć. Nie masz później żadnego dowodu, że odwiedziłeś miejsce, w którym przecież faktycznie byłeś. To dlatego, specjalnie dla tych, którzy myślą „muzeum nie jest dla mnie” stworzyliśmy Art in Island.

Art in Island pozwala zwiedzającym wchodzić w interakcję ze sztuką i mieć radość z wykonywania ciekawych fotografii dzieł sztuki. Możesz zrobić tyle zdjęć i nakręcić tyle filmów video, ile chcesz. Tu, w Art in Island, chcemy żebyś był częścią sztuki :)

15369378234_6ebbf0cf93_z
Zdjęcie: Anton Diaz, CC BY-NC-SA

Filipińskiemu muzeum można wiele zarzucić. Na pewno otwarte jest pytanie, czy mamy do czynienia jeszcze ze sztuką, czy już z kiczem w postaci trójwymiarowych remiksów najbardziej znanych dzieł, jakich doczekała się nasza cywilizacja (wśród przerobionych jest m.in. Leonardo da Vinci, czy Vincent Van Gogh). Opinie mogą być różne, niezależnie od tego nie można jednak odmówić Art in Island tego, że stanowi zdecydowaną antytezę tradycyjnego muzeum. W specyficzny sposób walczy z mitami i stereotypami, które przez lata narosły wokół tej grupy instytucji. Po wizycie w filipińskim muzeum ciężko utożsamiać to miejsce z ciszą, czy wzniosłym przeżywaniem sztuki. Ale czy na pewno mamy do czynienia z muzeum? Może zasadniej byłoby powiedzieć, że jest to park rozrywki (oczywiście można zadawać kolejne pytania np. o to czy muzeum może być jednocześnie parkiem rozrywki i na odwrót – pewnie wielu badaczy kultury udzieliłoby tutaj sprzecznych odpowiedzi)?

Selfie wykonywane w muzeum przez odwiedzających może pełnić co najmniej kilka pożytecznych funkcji, o których pisaliśmy w jednym z poprzednich wpisów – promocja sztuki i instytucji kultury, rozwój widowni (szczególnie młodszej), oswojenie sztuki wysokiej, jako interesującego i wartościowego elementu życia. Wszystko to możliwe jest jednak raczej wówczas, kiedy selfie jest dodatkiem do wartościowej kulturalnie oferty, a nie stanowi cel sam w sobie. Czy wobec tego Art in Island realizuje wskazane wcześniej funkcje? W opinii autora – mimo sympatii dla wszelkich przejawów nowych technologii w kulturze – jedynie częściowo.

Intuicja podpowiada, że w tym konkretnym przypadku odwiedzający przychodzą wyłącznie lub przede wszystkim po rozrywkę. Bardzo wątpliwa wydaje się możliwość zachodzenia relacji przyczynowej pomiędzy wizytą w filipińskim centrum pop-kultury, a pogłębieniem zainteresowania szeroką kulturą, szczególnie kulturą wysoką. Abstrahując od tego, z całą pewnością nie można jednak odmówić Art in Island popularności. Nie sposób dotrzeć do statystyk odwiedzin tego miejsca, łatwo można natomiast sprawdzić, że w portalu Facebook z instytucją tą sympatyzuje ponad 108 000 osób. Dla porównania: to mniej więcej cztery razy więcej fanów niż ma Muzeum Narodowe w Krakowie, ale zarazem mniej niż posiada mocno rozwinięte technologicznie Muzeum Powstania Warszawskiego – ok. 153 000 (być może zatem klucz do popularności faktycznie leży w technologii? Biorąc pod uwagę średni wiek najbardziej aktywnego facebookowego audytorium – niewykluczone).

Aby na koniec trochę obronić Art in Island warto dodać, że filipińskie muzeum dobrze oddaje kulturową tożsamość kraju, w którym jest ulokowane. Okazuje się bowiem, że – według ustaleń magazynu TIME – Filipiny to światowy potentat, jeśli chodzi o modę na selfie. Jak wyliczyli eksperci zaangażowani przez tę gazetę, w filipińskich miastach robi się najwięcej selfie na świecie. Absolutnym liderem jest w tym zakresie miasto Makati – na 100 000 mieszkańców przypada tam 258 osób udostępniających swoje selfie w serwisie Instagram (w ciągu tygodnia!) (dla zainteresowanych, więcej o tym badaniu można znaleźć tutaj

PS: Dla zainteresowanych – wstęp do Art in Island kosztuje przy dzisiejszym kursie filipińskiego peso względem polskiej waluty ok. 42 zł dla osoby dorosłej i 34 zł dla studentów i uczniów. UWAGA! Dzieci do lat trzech wchodzą za darmo ☺

Źródła:
http://magazine.good.is/articles/worlds-first-selfie-museum
http://www.theguardian.com/culture/jonathanjonesblog/2015/mar/30/museum-selfie-sticks-banned-photography