Cyfrowa kultura i fablaby to paliwo twórców XXI wieku

slider_ekultura_fablab
Zdjęcie:  aurelie ghalimCC BY-SA 2.0

 

Instytucje kultury szukają nowych ról i nowych tożsamości w odpowiedzi na zmianę napędzaną technologią. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii biblioteki publiczne otwierają przestrzenie fablabowe, w których instalują lasery tnące, frezarki CNC i drukarki 3D – przy użyciu tylko tego zestawu można stworzyć w zasadzie dowolny przedmiot z dowolnego materiału. Wsparciem dla takiego „fabrykowania” czy po prostu tworzenia przedmiotów jest ciągle rosnąca baza projektów typu open source – czyli takich, z których można korzystać nieodpłatnie. W prosty sposób można załadować gotowy obraz cyfrowy do drukarki CNC i wyciąć sobie odpowiednie kształty ze sklejki drewnianej, z których następnie składamy biurko, czy krzesło. I to wszystko zaczyna się dziać w bibliotekach.

Organizacja pozarządowa zajmująca się promocją innowacji w Zjednoczonym Królestwie “NESTA” przewiduje, że biblioteki publiczne mogą odegrać w XXI wieku rolę umasowienia dostępu do technologii pozwalających materializować nasze twórcze zapędy podobnie jak umasowiły dostęp do informacji w wieku XX. Wygląda na to, że przynajmniej niektóre biblioteki brytyjskie nie obrażają się na fakt, iż ich dotychczasową funkcję realizuje się teraz głównie poprzez sieć i nie zaklinają rzeczywistości. Atakują i szukają nowej tożsamości w odpowiedzi na wyzwania otoczenia.

Jednak zanim powstanie jakikolwiek obiekt przy użyciu wspomnianych urządzeń musi zaistnieć jego obraz cyfrowy. Ponieważ pomysły na projekty nie powstają w próżni, bardzo ważna w tym procesie staje się inspiracja czerpana z dzieł stworzonych kiedyś, czyli z naszego dziedzictwa. Jeżeli wprowadzimy do obrotu i upowszechnimy cyfrowe dzieła kultury może okazać się, że zaczną one odgrywać jeszcze ważniejszą rolę w procesie kreacji w XXI wieku, napędzając dyskusję twórczą między kustoszami dóbr kultury a twórcami-użytkownikami.

Aby jednak cyfrowa kultura stymulowała nasze społeczeństwa, musi ona zawalczyć o swoje miejsce w dość głośnej i chaotycznej przestrzeni Internetu. Na Wyspach już ponad połowa organizacji kulturalnych eksperymentuje, budując cyfrowe usługi kulturowe, które coraz częściej przebijają się także na urządzenia mobilne. Trend ten jest wynikiem refleksji, o jaką pokusili się brytyjscy organizatorzy kultury na temat swojej publiczności i jej codziennych praktyk.

Tradycyjne usługi kulturalne zapraszały głównie do muzeów czy galerii – teraz muszą odnaleźć się w trudniejszej i mniej kontrolowanej przestrzeni Internetu. Dobrej jakości obrazy cyfrowe stanowią ważny fundament – są jednak zaledwie początkiem gry polegającej na zdobyciu i utrzymaniu uwagi odbiorcy.

Kreatywność w sektorze kultury nie sprowadza się już jedynie do sprowadzenia dzieł do galerii, ale także do wykreowania produktów w oparciu o ich zbiory. Być może tak było zawsze – zwykle do muzeum nie chadza się przecież oglądać pojedynczych obrazów, a raczej “na wystawę”, którą można przecież rozumieć jako usługę stworzoną w oparciu o zestaw prac. Internet tylko mocniej uświadamia organizacjom kulturalnym to, iż są one de facto usługodawcami i tylko od ich pomysłu na upowszechnienie kultury zależy stopień ich odbioru przez społeczeństwo.

A stawka jest wysoka – nie tylko już edukacja kulturalna, ale może też lepsza estetyka Internetu (w którym spędzamy już przecież ok. połowy naszego życia) czy fajniejsze przedmioty stworzone drukarkami 3D. Są to sprawy, o których warto pamiętać i warto się nimi inspirować, upowszechniając cyfrową kulturę w Polsce. Do pewnego stopnia od tego zależy, jakim społeczeństwem XXI wieku będziemy.

Linki:

http://www.nesta.org.uk/news/2015-predictions/digital-art-gets-close-and-personal

http://www.nesta.org.uk/news/2015-predictions/crafts-get-21st-century-makeover