6 mitów na temat archiwów

slider_ekultura_archiwa2
Grafika: Biblioteka Narodowa   Prawa: Domena publiczna

 

W popularnym wyobrażeniu akta są zamknięte na kłódkę gdzieś w wilgotnym lochu (lub w betonowym molochu), a jeśli jakaś informacja w nich zawarta ujrzy światło dzienne, to raczej w celu zaszkodzenia osobie, której dotyczy. Z pewnością do takiego wyobrażenia na temat archiwów przyczynił się w Polsce okres PRL, kiedy przez totalitarną inwigilację służby bezpieczeństwa zbierały prywatne, często nieprawdziwe informacje o obywatelach, a następnie umieszczały je w oficjalnych dokumentach. Pokutuje przekonanie, że “lepiej nie sprawdzać, co się tam czai” oraz, że “zwykły śmiertelnik i tak nie wyciągnie tych tajnych informacji”. Ale tajemnica intryguje…

Dziś postaramy się obalić mity na temat archiwów:

  1. ARCHIWA STRASZĄ
    Nie, archiwa to nie tylko teczki UB przechowywane w Instytucie Pamięci Narodowej, tylko po to, żeby zniszczyć komuś karierę. To też zdjęcia głównych ulic miast sprzed lat, które wykorzystywane są np. w projekcie Wczoraj i dziś i doktoraty obronione na Uniwersytecie Jagiellońskim (dostęp do zbiorów na www.apd.uj.edu.pl). Wiele archiwów zawiera jednak faktycznie krwawe i mroczne świadectwa historii, włączając w to drastyczne materiały wizualne. Z tego właśnie względu nie zamieszczamy tutaj bezpośrednich odnośników (kto chce z łatwością znajdzie je np. na stronie wspomnianego IPN).
  2. ARCHIWA SĄ DLA WTAJEMNICZONYCH
    Nie! Każdy może mieć do nich dostęp, choć faktycznie, jest to trudniejsze niż wypożyczenie książki z miejskiej biblioteki. To zrozumiałe, bo archiwa zawierają unikatowe akta. Biblioteka wypożycza tylko 1 z tysięcy istniejących egzemplarzy książki, więc nawet jeśli ulegnie ona zniszczeniu, dzieło będzie można odtworzyć. I dlatego digitalizacja jest takim dobrym wyjściem w przypadku archiwów – zbiory nie będą narażone na degradację nawet przy częstym użytkowaniu. Ci, którzy chcą uzyskać dostęp do fizycznych dokumentów w budynkach archiwów muszą udać się do pomieszczeń określanych jako “pracownie naukowe”. Od 2012 roku prowadzony jest program finansowania modernizacji tych pomieszczeń, które zamieniają się w zwykłe “czytelnie”. Ponadto, Polska jest jedynym krajem, w którym oficjalnie pozwolono na wykonywanie własnym sprzętem fotograficznym kopii dokumentów na własny użytek, a niektóre czytelnie są nawet zaopatrywane w taki sprzęt w celu ułatwienia czytelnikom zrobienia kopii (inne archiwa z kolei w swoich statutach narzucają wymóg korzystania z ich płatnych usług reprograficznych).
  3. ARCHIWA SĄ NUDNE
    To kolejny powszechny stereotyp na ich temat. Archiwum jako puste korytarze pełne woluminów, do których nikt nie zaglądał od wieków, gdzie słychać tylko, jak na pożółkłych kartkach osiada kurz. I nikt nie wie, po co jeszcze się je trzyma. Archiwa państwowe zawierają najcenniejsze źródło danych np. dla wywłaszczonych w 1946 mieszkańców Warszawy i dla wszelkiego rodzaju historyków, a także dla mediów (zwłaszcza materiały audiowizualne). I żyją (Stuletnia praca na żywo).
  4. ARCHIWA TO RELIKT PRZESZŁOŚCI
    W rzeczywistości, archiwa są świetnie zorganizowane i bardzo nowocześnie zarządzane, o czym najlepiej świadczy fakt, że zarówno w skali europejskiej, jak i w Polsce, były pierwszymi instytucjami dziedzictwa, które rozpoczęły digitalizację (więcej informacji o historii digitalizacji w archiwach znajdziecie TUTAJ). Obecnie to w gestii tych starych, rzetelnych instytucji leży wyzwanie archiwizowania chaotycznych zasobów Internetu (Czy można zamknąć internet w bibliotece?).
  5. NIGDY NIE ZNAJDĘ INFORMACJI O DZIADKU Z WILNA
    Cóż, ten mit jest częściowo prawdziwy. Oficjalnie, nowożytne archiwa Polskie prowadzone są od 1919 roku. Archiwa tworzone są zawsze przez oficjalną administarcję kraju. Z kolei podstawową zasadą przechowywania zbiorów jest zasada lokalizacji: to znaczy, że akta urzędu stanu cywilnego miasta Poznania są dostępne w Archiwum Narodowym w Poznaniu, nawet jeśli były utworzone przez rząd Królestwa Prus. W wypadku Polski powoduje to sporą różnorodność, bo archiwa prowadzone w XIX wieku przez zaborców rosyjskich, dostępne np. w Lublinie, różnią się od tych pruskich, które obecnie ma pod swoją pieczą wspomniane AN w Poznaniu. Z kolei osoby zainteresowane odkryciem przeszłości swoich pradziadków ze Lwowa powinny udać się na poszukiwania informacji o nich na Ukrainę, nawet jeśli pradziadkowie urodzili się po 1919 roku i posiadali obywatelstwo polskie. Biorąc pod uwagę ogromne ruchy migracyjne i częste zmiany granic w XX wieku, prawdopodobnie każdy Europejczyk może wyśledzić historię swojej rodziny w innym kraju. Poszukiwania fizyczne są jednak bardzo trudne. Dlatego wszystkie kraje Unii Europejskiej współtworzą Archives Portal Europe Network. APEnet to brat bliźniak Europeany – portal internetowy, w którym można wyszukać zdigitalizowane dokumenty dostarczone przez archiwa z 14 krajów europejskich. Pomocą służą też stowarzyszenia (np. Polskie Towarzystwo Genealogiczne, a także firmy wyspecjalizowane w poszukiwaniach genealogicznych).
  6. NIGDY NIE ZNAJDĘ INFORMACJI O BABCI Z A.K.
    Fakt, niektóre archiwa (głównie wojskowe, związane z obronnością) nie planują szerokiej digitalizacji albo w ogóle odmawiają komukolwiek dostępu do akt (lub udostępniają je w bardzo ograniczony sposób), powołując się na interes państwowy. Pod koniec II wojny światowej wiele cennych archiwów z ziem polskich stało się łupem wojennym Armii Czerwonej. Od lat trwają pertraktacje w kwestii możliwości zwrotu tych dokumentów do miejsc, gdzie zostały wytworzone. Jednak pomimo upływu 70 lat, archiwa wojskowe zarówno Rosji, jak i krajów alianckich z czasu wojny dalej uznawane są za tajne ze względu na tajemnice wojskowe, które mogą potencjalnie zawierać i na wstrząsy polityczne, które ich ujawnienie mogłoby wywołać. Poznanie prawdy będzie dane dopiero pokoleniom bardziej odseparowanym emocjonalnie od tych wydarzeń.

Archiwa są dosłownie “kopalnią wiedzy”, która wciąż czeka na odkrycie przez szersze grono obywateli. Nieprzypadkowo ich powstanie i rozwój od XIX wieku były związane z procesami demokratyzacji i dynamicznej modernizacji. Były tworzone m.in. po to, by zapewnić przestrzeganie prawa i społeczną kontrolę nad poczynaniami coraz większej ilości urzędów państwowych. Obecnie archiwa zmieniają swoją funkcję, odpowiadając na wyzwania, jakie stawia rozwój społeczeństwa informacyjnego. Również w dzisiejszych czasach ich forma, rodzaj zbieranych w nich informacji i sposób korzystania z nich mogą przyczynić się do rozwoju cywilizacyjnego, jeśli tylko społeczeństwo będzie nimi zainteresowane.